Gdzie byliśmy,  OGÓRKIEM NA DRUGĄ PÓŁKULĘ

Alaska – polecamy!

Na Alasce spędziliśmy jedynie 16 dni. To zdecydowanie za mało żeby w pełni poznać obszar większy niż cała Europa. Zrezygnowaliśmy z północy, bo niemalże na każdym kroku straszono nas nadchodzącą zimą. Praktycznie biegliśmy przez Alaskę zostając chwilę dłużej w miejscach, które naszym zdaniem warto zobaczyć.


A co ciekawego jest na Alasce?

Oto nasza lista 10 rzeczy, które powinieneś zrobić jeśli kiedykolwiek znajdziesz się na Alasce.

1. Poczuj wielkość Denali

To nasz numer 1, nie tylko na tej liście, ale też powód dla którego pojechaliśmy na Alaskę. Denali to największa góra Ameryki Północnej nazywana jeszcze niedawno McKinley. Władze USA w 2015 roku postanowiły przywrócić indiańską nazwę szczytu. W języku autochtonów Denali znaczy „duży”. Góra wynosi się na wysokość ponad 6 tys metrów i jest pokryta śnieżnobiałym śniegiem. Poznani na trasie ludzie mówili nam, ze zobaczyć Denali czasem graniczy z cudem. często bowiem zakryte jest kołdrą z chmur. Nam jednak się to udało.

Chcąc poczuć wielkość tej góry nie wystarczy tylko ją zobaczyć

Jej ogrom widoczny jest dopiero w kontekście całej doliny i Parku Denali. Kiedy Góra wyłania się na tle innych, mniejszych gór. Wjeżdżasz w dolinę i dookoła widzisz wielkie góry, ogromne i nagle zauważasz ją – Denali. Aż trudno przekazać to słowami, tak jest ogromna. Wielka, biała, dumnie królująca nad innymi, które momentalnie tracą swoją wagę.

Park Narodowy Denali to nie tylko góra nosząca tę samą nazwę. To też tysiące akrów ziemi, prawdziwej dziczy. Gdzie można spotkać niedźwiedzie, łosie, rzadko spotykane ptaki czy kozły górskie. Po parku można poruszać się własnym samochodem tylko na wyznaczonych trasach. Więcej zobaczyć można z okien autobusu, który wjeżdża wgłąb parku. Jeśli chcecie poczuć prawdziwą dzikość możecie wybrać się na kilkudniową wycieczkę po szlakach pieszych z plecakiem, namiotem, sprayem na niedźwiedzie i puszką na jedzenie.

Dla mniej odważnych wyznaczono kilka szlaków w okolicy centrum informacji.

Fajnym punktem jest bezpłatny pokaz psich zaprzęgów. Psy od dawna są pomocnikami w parku i głównie zimą są jedynym transportem wewnątrz parku.


2. Doświadcz wielkości lodowców

Jest wiele tras górskich, które pozwolą Wam nacieszyć się lodowcami. I choć nie był to pierwszy nasz lodowiec na Alasce, ani też pierwszy w życiu to najlepiej wspominamy trasę na lodowiec Exit. W ciągu ostatnich 10 lat Exit Glacier stopił się tyle, co przez poprzednie 100, topnieje więc w niebywałym tempie.

Szlak wychodzi niedaleko miasteczka Seward. Z centrum informacji można udać się stromym szlakiem na szczyt góry, by z niej oglądać pole lodowe i jęzor spadający w dół. Przez większość czasu szlak prowadzi zalesionym terenem po stromych wąskich ścieżkach. Potem wychodzi na skały gdzie odkrywa się cała panorama okolicy. Niestety, kiedy my wdrapywaliśmy się na górę, cała okolica pokryta była dymem z palących się kilkaset kilometrów dalej lasów. Wspinaczka w dymie jednak się opłaciła, bo mogliśmy podziwiać lodowiec niemalże z bliska.

Drugi szlak prowadzi do jęzora lodowca. Jest zdecydowanie prostszy, ale równie wart pokonania. Tu trasa wiedzie cały czas przez otwarty, skalisty teren. Umieszczone gdzie nie gdzie tabliczki z datą uświadamiają nam umieranie tego lodowca.


3. Szarpnij się na rejs statkiem w Kenai Fiords

Czasem, kiedy tak głęboko zapuściliśmy się w las mogliśmy doświadczyć dzikiej przyrody. Nie raz widzieliśmy niedźwiedzie, jelenie czy zające przechadzające się tuż obok naszego busa. Zobaczyć życie, które dzieje się na wodzie wydawało się nam niemożliwe. Jednak. Szarpnęliśmy się na wycieczkę statkiem po fiordach Alaski. To jedyna (oprócz samolotu) możliwość poznania Parku Narodowego Kenai. Wybraliśmy 6 godzinny kurs do lodowca Aialik z miejscowości Seward. I co nam to dało? Dowiedzieliśmy się, ze wilkami morskimi nie będziemy i że 6 godzin na wzburzonym oceanie to za dużo dla naszych żołądków. Pierwszy raz byłam komiksowo zielona na twarzy. Czułam się jak na ogromnym kacu: mdłości, zimne poty, drżenie rąk. Myślałam, że umrę. Jednak to co się działo dookoła nas rekompensowało wszystkie złe dolegliwości.

Docelowym punktem wycieczki był lodowiec Aialik Statek zatrzymał się prawie przy jego ścianie, tak byśmy mogli usłyszeć jak żyje, ale i topnieje lodowiec. To niesamowity dźwięk. Nie z tej ziemi. Słyszeliście kiedyś pękający lód na grubej tafli zamarzniętego jeziora? Tu słychać to 20 razy bardziej taki kosmiczny trzaski i potem widok spadających kawałków lodu do wody.

W programie były oczywiście zwierzęta morskie – udało się nam zaobserwować orki, lwy morskie, wydry, foki i oczywiście maskonury.


4. Poczuj się choć przez chwilę małym w Mat-Su Valley

Pisałam o tym TU


5. Przejedź choć fragment Alaska Highway

I zobacz jej koniec w Delta Junction. W samej miejscowości nie ma nic ciekawego, oprócz słupka kończącego liczącą 2232 km Alaska Highway. Dla nas zawsze ważna jest droga, dlatego też pewne autostrady, drogi są na naszej „bucket list”. Kilka lat temu pokonaliśmy połowę Route 66. Dlatego też Autostrada na Alaskę była dla nas ważna. Tę kolejną kultową trasę pokonaliśmy w ponad tydzień. Najpierw w deszczu, potem w słońcu i komarach. Jechaliśmy. po dziurach, szutrze i w pyle, a kiedy wjeżdżaliśmy na nowy gładki asfalt robiło się nieprzyjemnie cicho. Ale Alaska Highway to przede wszystkim ludzie, którzy utrzymują jej legendę. Właściciele przydrożnych barów, turyści czy podróżnicy. Każdy mniej lub bardziej szalony, każdy z jakąś misją w życiu i bardzo ciekawy świata. Na pewno o tym jeszcze napiszemy.


6. Zasmakuj dzikości Alaski

Jeśli kiedykolwiek pojedziecie na Alaskę, wynajmijcie kampera, vana, samochód, cokolwiek i nocujcie na dziko. Jest tu tyle cudnych miejsc. Podczas tych kilkunastu dni nie nocowaliśmy ani razu na campingu. Najczęściej przy potoku, jeziorze, płaskowyżu przy Denali, pod wielką górą… i było cudownie. Najważniejsze to nie pozostawiać po sobie śladu, być cicho i szanować otaczającą przyrodę, a przyroda odwdzięczy się sama. Czy to leśnymi grzybami, borówkami, czy też widokiem zajęcy, niedźwiedzi, dzikich ptaków i głośnych wiewiór, a nawet nocną wizytą łosia.


7. Bądź przez chwilkę dzieckiem w North Pole

Biegun północny jest na Alasce!!! A z nim Święty mikołaj i elfy. I on naprawdę istnieje. A kto jest odważny i był grzeczny może usiąść mu na kolankach i poprosić o ładny prezent. Można też zapomnieć się i odpłynąć w tonach ozdób choinkowych i milionach prezentów świątecznych. Latarnie w North Pole wyglądają jak świąteczne lizaki, centrum informacji wygląda jak chatka elfów. Brakowało nam tylko śniegu.


8. Wmieszaj się w tłum turystów w Anchorage

Na Alasce jest tak mało większych miast, że czasem można za nimi zatęsknić.

Dlatego warto odwiedzić Anchorage lub Fairbanks. Chociażby żeby odwiedzić kraftowe browary, kupić tańsze pamiątki i może zjeść coś fajnego.


9. Zobacz samotny blok w Withier

Trochę zawiodła nas ta miejscowość, ale i tak warto. Aby dostać się do Withier należy przeczekać w kolejce do najdłuższego górskiego tunelu, jakim jechaliśmy. Najpierw trzeba przepuścić pociąg.

Wither dostępne jest tylko z morza lub przez 2,5 milowy tunel wybudowany w 1941 roku.

Niegdyś było portem wojskowym na wodzie, która nigdy nie zamarza. W okresie zimnej wojny utrzymywano tam bazę i cały personel zgromadzono w jednym budynku, bloku – dzisiejszej wizytówce miasta. Dziś to miasteczko żyje głównie z turystyki i jest baza wypadowa turystycznych kursów na lodowce. Na nas blok nie sprawił wielkiego wrażenie, może dlatego, że takie budownictwo w Polsce spotykamy w dużych miastach. Tu klasyczny blok z wielkiej płyty budzi zainteresowanie.


10. Zastanów się nad tym, co naprawdę ważne przy Magicznym Autobusie

Na Alasce są dwa autobusy: ten prawdziwy i ten z filmu.

Można być szalonym, bo szaleństwem można to nazwać i wybrać się na kilkudniowy szlak zakończony ryzykowną przeprawą przez rzekę. Podczas tej przeprawy wielu już straciło życie lub naraziło swoje zdrowie.

Można wykupić lot samolotem/ helikopterem i darować sobie przeprawę przez rzekę. Nas po prosu nie było na to stać. Polecielibyśmy tam z pewnością gdyby nasze fundusze na to pozwalały.

Można zobaczyć atrapę. Autobus z filmu, który stoi na dziedzińcu pubu przy wjeździe do parku Denali. Dla tych którzy chcą odnajdą i tu magię autobusu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *