• Gdzie byliśmy,  OGÓRKIEM NA DRUGĄ PÓŁKULĘ

    Gdzie słońce zachodzi pomarańczowo

    Jest taki stan w USA, który można określić jednym kolorem „RUDY” – takie jest właśnie Utah. Mieni się wszystkimi odcieniami rdzy. Żółcie prerii pobliskich stanów momentalnie ciemnieją i przyjmują kolor od wyblakłej pomarańczy do czerwono-brązowego koloru jesiennych liści klonu. Uwielbiam takie kolory, a one w połączeniu z błękitem nieba stanowią idealną parę. W Utah byliśmy już 6 lat temu, ekspresem – i nie mieliśmy okazji odczuć tej rudości tak bardzo jak tym razem. Wtedy zachwyciło nas Monument Valley i Zion – dlatego tak bardzo chcieliśmy wrócić w te rejony i zachwycić się nimi bardziej. Powrót w znajome strony W przypadku Doliny Monumentów i Parku narodowego Zion był to trochę taki…

  • Gdzie byliśmy,  OGÓRKIEM NA DRUGĄ PÓŁKULĘ

    Anioły nadal lądują na górach Syjonu

    Góry Syjonu czyli Zion położony w stanie Utah postanowiliśmy odwiedzić po raz kolejny. Może i dlatego, że poprzednim razem nie mieliśmy za dużo czasu, by móc nacieszyć się pięknem tego miejsca. Zion to dolina kanionu wyżłobionego przez Virgin River. I mimo, że swą wielkością chowa się przy tym tak znanym Wiekim Kanionie, to i tak urzeka na każdym kroku i każdym szlaku. W jego skałach drzemie historia kilku milionów lat, a każdy kolor i odcień rudości przekazuje inną opowieść.  Miasteczko od razu wydało nam się znajome.. „ o tu spaliśmy pod namiotem”; „ tu jedliśmy lody”, „ o.. a tego hotelu tu nie było!”. No właśnie większa liczba turystów wymogła…

  • OGÓRKIEM NA DRUGĄ PÓŁKULĘ

    W ogrodzie królowej – Bryce Canyon

    Jest taki kanion zwą go Bryce. Poznacie go po charakterystycznych strzelistych pomarańczowych iglicach. Pomarańczowo w ogóle jest w Bryce Canyon, a poza tym znajdziecie paletę rudości, różu, ale i biel wpadającą w ecru. Tyle kolorów na tam (stosunkowo) małym skrawku ziemi. Oczy szaleją czasem, bo nie wiedzą na którym kolorze się skupić. Co polecamy w Bryce Canyon? Jest w Bryce jedno miejsce Ogrodem Królowej zwane i w sumie dopiero kiedy uzmysłowisz sobie tę nazwę, to zaczynasz postrzegać Bryce jak piaskową warownię jakiejś rudej królowej.  Pośród ogrodu siedzi ta królewska para Widzisz wieże strażnicze, krużganki, komnaty i trony. I okna, z których wyjrzy pewnie za chwilę uwięziona księżniczka. Przechadzasz się ostrożnie…