Mardi Gras czyli luizjański karnawał
Nowy Orlean był takim must see naszej amerykańskiej wyprawy. Jak często wspominamy unikamy dużych miast i skupisk ludzkich, ale bardzo chcieliśmy doświadczyć jednego zjawiska. Celowaliśmy więc w zimowy okres – okres karnawału, aby zobaczyć na własne oczy Mardi Gras.
Mardi Gras początki
Pierwsza wzmianka o obchodach Mardi Gras w Nowym Orleanie pochodzi z 1781 roku. W tym to roku zarejestrowano Perseverance Benevolent & Mutual Aid Association – pierwszą organizację zrzeszającą kluby i organizacje związane z obchodami karnawału. Pod koniec lat 30 XIX wieku parady zamaskowanych osób, ozdobionych powozów konnych stawały się już tradycją.
Mardi Gras oznacza tłusty wtorek. Tak, bo w ten dzień właśnie przypada ostatni dzień karnawału. Dzień poprzedzający Środę Popielcową bardzo hucznie obchodzony jest właśnie w Nowym Orleanie.
I tak jak większość planów naszej podróży nie wypalała, to w tym przypadku idealnie zgraliśmy się z terminem. Na dodatek mieliśmy okazję uczestniczyć w dwóch Mardi Gras.
Mardi Gras w Nowym Orleanie
Dzień poprzedzający Środę Popielcową jest jedną wielką imprezą. Uczestnicy noszą kostiumy, lub ich ubiór zawiera elementy w trzech kolorach: fioletowym, zielonym i złotym. Całe miasto żyje tym dniem. Sklepy prześcigają się w karnawałowych ozdobach, cukiernie serwują okolicznościowe wypieki. Na ulicach czuć atmosferę zabawy, podekscytowania i opary alkoholu. W tym dniu miasto jest nadzwyczaj zatłoczone.
Parady karnawałowe rozpoczynają się już od samego rana. Kluby karnawałowe zwane Krewe organizują mniejsze lub większe parady przez miasto. Najwięcej mini parad możecie zobaczyć przechadzając się French Quarter. My mieliśmy okazję zobaczyć parady orkiestr dętych, orkiestr jazzowych, ale i parady tematyczne, jak parada Bachusa.
Na ulicach roi się od ludzi: turystów, ulicznych grajków, sprzedawców koralików, które później i tak będzie można złapać z jednej z karnawałowych platform. Przechadzając się ulicami centrum można skorzystać z okolicznościowego makijażu czy malowania sutków. Skorzystaliśmy z degustacji różnego rodzaju trunków, również alkoholowych.
Wieczorne parady
Najwięcej atrakcji czeka Was jednak kiedy zapadnie zmrok. Warto zaopatrzyć się w program i mapę parad, bo jest ich naprawdę sporo. My skorzystaliśmy z zaproszenia naszego znajomego, Brada i uczestniczyliśmy w paradzie, którą organizował jego Klub – Krewe of Cleopatra.
Pochód rozpoczynała parda szkół. Mogliśmy oglądać szkolne orkiestry, cheerleederki, zespoły taneczne. Nieco później na ulicę wyjechały ogromne wozy przybrane elementami tematyki konkretnego Krewe. Widzieliśmy krewe filmowe, ale i to, na które czekaliśmy najbardziej czyli pochód Kleopatry.
Na kilka godzin przed paradą można już zaobserwować gromadzących się ludzi. część z nich zajmuje już sobie miejsca ustawiając krzesła, stoliki, na których znajdziecie przekąski, termosy z kawa i lodówki z piwem. Są też specjalnie wyznaczone miejsca – trybuny, za które należy uiścić odpowiednią opłatę. jest ponoć z nich lepszy widok. nam wystarczyło to, co mogliśmy oglądać z poziomu ulicy.
Przy ulicy zbierają się sąsiedzi i oprócz łapania koralików, zabawek, świecidełek i innych ton plastiku zrzucanych z kolorowych platform, będą dziś się dobrze bawić w sąsiedzkim towarzystwie. Jest to ich czas na integrację, piknik i świętowanie karnawału.
Koraliki w Mardi Gras
Kolorowe koraliki to najczęściej rzucany podarek podczas karnawałowych parad. kolory zostały ustanowione przez króla karnawału w 1872 roku. Fiolet oznacza sprawiedliwość, złoty – moc i siłę, zielony nadzieję. Do lat 60 XX wieku koraliki wykonywane były ze szkła. Dziś to niestety tona plastiku zalewające luizjańskie miasta i miasteczka.
Sznurki korali znajdziecie wszędzie. W nowym Orleanie już od rana zrzucane są z okolicznych balkonów i rozdawane na ulicy.
Spotkaliście się pewnie z stwierdzeniem, ze na koraliki z Mardi Gras trzeba sobie zasłużyć i trochę się obnażyć i pokazać biust. W przeciwieństwie do parad, ta tradycja jest nieco młodsza i sięga lat 70 XX wieku.
Dziś nie trzeba eksponować piersi, aby złapać sznury kolorowych korali.
Noc karnawału
W nowym Orleanie noc karnawału zdaje się nie mieć końca. My wracaliśmy nocnym tramwajem około godziny 2 nad ranem, kiedy to impreza zaczynała się rozkręcać. Ulice powoli pustoszały, a impreza przenosiła się do klubów. Kiedy pokonywaliśmy pieszo fragment drogi pod naszymi butami trzeszczały połamane kubki, koraliki i ubrudzone pluszaki. Trzeba to przyznać, że Mardi Gras w Nowym Orleanie to masowa produkcja niepotrzebnych bibelotów i śmieci zakropiona mocno alkoholem. Niemniej jednak zjawisko warte uczestnictwa. choćby raz w życiu.
Kreolski Mardi Gras
W niektórych częściach Luizjany Mardi Gras obchodzi się inaczej. Co prawda zauważyliśmy że elementem łączącym te dwie imprezy jest atmosfera zabawy i hektolitry alkoholu. jednak Ci, którzy najpierw zobaczą Cajun Mardi Gras, mogą się trochę zdziwić.
Cajun Mardi Gras, a raczej The Courir de Mardi Gras to tradycyjny sposób obchodzenia tłustego wtorku w społecznościach kreolskich oraz Cajuńskich ( francuskich osadników z kanadyjskiej Akadii).
Tym, co wyróżnia ten sposób obchodzenia Mardi Gras są przede wszystkim kostiumy. Poznacie je po strzelistych czapkach i kolorowych częściach odzieży. Tradycyjnie kostiumy przygotowuje się ze starych ubrań, naszywając na nie skrawki kolorowych tkanin, jak w technice patchworkowej.
Tak przebrani uczestnicy wsiadają na wozy do przewozu bydła i podróżują od wsi do wsi zatrzymując się na szklaneczkę czegoś mocniejszego i krótka potańcówkę.
Częścią lokalnego Mardi Gras jest zabawa zwana „pogonią za kurczakiem”. Jedna osoba ze społeczności „funduje” kurczaka, który później wypuszczany jest w pijany tłum mężczyzn. ten, kto go złapie wygrywa – takie zaskoczenie.
Na kreolsko Cajunńskie Mardi Gras trafiliśmy zupełnie przypadkiem. Nocowaliśmy wtedy na luizjańskiej plaży Rutherford już kilka dni, kiedy to dobiegły nas dźwięki głośnej muzyki i okrzyki. I kolejny raz przypadek pozwolił nam być świadkiem czegoś niezwykłego. Nie zawsze warto wszystko dokładnie mieć zaplanowane.
Planujecie wyjazd do USA samochodem? Sprawdźcie jak to zrobić TUTAJ