• Gorąca ISLANDIA

    w złotym kręgu

    Wrzos pisze: Dziś obskakujemy miejsca najbardziej okupowane przez turystów, obowiązkowe punkty wszystkich mniej lub bardziej zorganizowanych wycieczek. Spodziewamy się tłumów z szczególnym naciskiem na niemieckich emerytów w reklamówkach na głowach. Tak było na klifach Moheru i w Wielkim Kanionie, ale tu o dziwo nie. Wcześniej jeszcze podrzucamy dwóch Niemców na początek szlaku. Twierdzą, że są z Berlina, ale nie znają ani Einsturzende Neubauten ani samego Blixy. Dopiero wzmianka o Nicku Cave’ie zapala im jakąś lampkę, ale zasilaną jakąś słabą energooszczędną żarówką z Leroja. Wysadzamy ich z nakazem nadrobienia braków i wracamy nad wodospad Gullfoss. Fajny, 2 kaskady, 32m wysokości. Potem podjeżdżamy na Geysir. Największy gejzer. Kiedyś może i był największy,…

  • Gorąca ISLANDIA

    East Coast pachnie rybą

    Przez rybackie miasteczko, fiordy aż do campingu, który był porażką Wrzos pisze: Obudziłem się lekko połamany, ale nie było tak źle jak w Irlandii, gdzie zdarzało się nam spać w kubełkowych fotelach Hondy Civic. 20 kilometrów dalej znajdowało się Djupivogur – małe rybackie miasteczko posiadające 2 bardzo stare domy, kilka nowszych i kilka kutrów. Odpływa stąd też prom na klasztorną wysepkę Popey. Zjedliśmy śniadanie i poszliśmy na spacer wokół półwyspu, szlakiem ornitologicznym. Jess jako znany sympatyk ptaków wypatrywała głuptaków i maskonurów, ale widzieliśmy ich tylko cień. Niestety. Ruszyliśmy dalej na północ, powoli wijąc się serpentynami wschodnich fiordów i omijając koleje góry. Pogoda dopisywała wszystko było zajebiście. Zboczyliśmy z trasy, aby zjeść…