• Nie dzienniki z Ameryki

    Dzień przed…

    Jest wtorek. Do wyjazdu pozostał jeden dzień. Siedzę na wygodnej kanapie w moim domu i w myślach żegnam znajome mi kąty. Zostawiam je przecież na rok. I mimo, iż wiem, że przedmioty nie są ważne, to każdy z tych zgromadzonych w moim domu niesie ze sobą inną historię i przypomina miłe chwile. I dziwnie jest to uczucie. To tak jak odchodzisz z pracy i ten ostatni tydzień w firmie jest najwspanialszym tygodniem w karierze. Wszystko się udaje, ludzie są mili, nagle znajdujesz satysfakcję w rzeczach, które wcześniej cię bardziej nudziły.  Moje mieszkanie, jako przestrzeń, jakoś zawsze mnie irytowało, dlatego tak często chciałam z niego uciekać. A teraz stało się najprzyjemniejszym…